Oliwia & Paweł – sesja w lesie

Spotkanie wśród drzew
Michał i Oliwia marzyli o sesji ślubnej, która będzie spokojna, intymna i oderwana od zgiełku miasta. Od początku wiedzieliśmy, że najlepszym miejscem będzie las – przestrzeń, w której można złapać oddech, poczuć naturę i po prostu pobyć ze sobą. Tego dnia światło było miękkie, a powietrze pachniało igliwiem, dzięki czemu od razu wpadliśmy w naturalny rytm pracy.
Las daje niesamowitą swobodę. Nie ma tu sztucznej scenografii, narzuconych kadrów czy presji. Michał i Oliwia szybko zapomnieli o aparacie – rozmawiali, śmiali się, spacerowali między pniami, czasem zatrzymując się, żeby po prostu przytulić się na chwilę. To właśnie te momenty stworzyły najpiękniejsze kadry: niewymuszone, prawdziwe i pełne czułej energii.
Światło, które prowadziło nas przez sesję
Lubię pracować w lesie, bo światło zachowuje się tam inaczej niż w otwartej przestrzeni – prześwity między drzewami tworzą miękkie plamy, które idealnie podkreślają emocje. Tego dnia mieliśmy szczęście do delikatnego słońca, które pojawiało się i znikało, dając nam różnorodne ujęcia bez potrzeby zmiany miejsca.
Michał i Oliwia świetnie odnaleźli się w tej atmosferze. Chodziliśmy po leśnych ścieżkach, czasem zatrzymując się w miejscach, gdzie promienie przebijały się przez gałęzie i tworzyły naturalne spotlighty. To właśnie w takich chwilach powstawały kadry pełne bliskości – uchwycone między gestami, spojrzeniami, drobnymi uśmiechami, które dzieją się tylko wtedy, gdy dwoje ludzi jest naprawdę ze sobą.
Światło, które prowadziło nas przez sesję
Lubię pracować w lesie, bo światło zachowuje się tam inaczej niż w otwartej przestrzeni – prześwity między drzewami tworzą miękkie plamy, które idealnie podkreślają emocje. Tego dnia mieliśmy szczęście do delikatnego słońca, które pojawiało się i znikało, dając nam różnorodne ujęcia bez potrzeby zmiany miejsca.
Michał i Oliwia świetnie odnaleźli się w tej atmosferze. Chodziliśmy po leśnych ścieżkach, czasem zatrzymując się w miejscach, gdzie promienie przebijały się przez gałęzie i tworzyły naturalne spotlighty. To właśnie w takich chwilach powstawały kadry pełne bliskości – uchwycone między gestami, spojrzeniami, drobnymi uśmiechami, które dzieją się tylko wtedy, gdy dwoje ludzi jest naprawdę ze sobą.
Światło, które prowadziło nas przez sesję
Lubię pracować w lesie, bo światło zachowuje się tam inaczej niż w otwartej przestrzeni – prześwity między drzewami tworzą miękkie plamy, które idealnie podkreślają emocje. Tego dnia mieliśmy szczęście do delikatnego słońca, które pojawiało się i znikało, dając nam różnorodne ujęcia bez potrzeby zmiany miejsca.
Michał i Oliwia świetnie odnaleźli się w tej atmosferze. Chodziliśmy po leśnych ścieżkach, czasem zatrzymując się w miejscach, gdzie promienie przebijały się przez gałęzie i tworzyły naturalne spotlighty. To właśnie w takich chwilach powstawały kadry pełne bliskości – uchwycone między gestami, spojrzeniami, drobnymi uśmiechami, które dzieją się tylko wtedy, gdy dwoje ludzi jest naprawdę ze sobą.










